piątek, 8 marca 2013

metamorfoza sypialni

Nareszcie!!! Zajęło mi to o tydzień dłużej niż zakładałam (a zakładałam 2-3 dni...), kosztowało mnóstwo nerwów i o wiele mniej pieniędzy. No bo co można zrobić z 260 zł? Kupić sobie całkiem fajne buty, albo rozłażące się natychmiast po praniu dżinsy. Albo... farbę, wałek, pędzel i folię malarską (150 zł), gąbkę i włókninę tapicerską (30 zł) no i materiał (80 zł).
Wybrałam to drugie. O sypialni pisałam już tu. Pewnie pamiętacie zresztą, że wcześniej wyglądała mniej więcej tak:

 
No to teraz wygląda tak:




 
 
Jestem z nas strasznie dumna, bo wczoraj do północy prawie tapicerowaliśmy ten nieszczęsny zagłówek i malowaliśmy lustro (miało czarne promienie). A dzisiaj zamiast szykować się na pociąg pokazujje Wam efekty naszej pracy. Blogowanie jednak uzależnia.
I jak wyszło? Może być?
 
Pa!