Wybrałam to drugie. O sypialni pisałam już tu. Pewnie pamiętacie zresztą, że wcześniej wyglądała mniej więcej tak:
No to teraz wygląda tak:
Jestem z nas strasznie dumna, bo wczoraj do północy prawie tapicerowaliśmy ten nieszczęsny zagłówek i malowaliśmy lustro (miało czarne promienie). A dzisiaj zamiast szykować się na pociąg pokazujje Wam efekty naszej pracy. Blogowanie jednak uzależnia.
I jak wyszło? Może być?
Pa!




