"Sztuka życia dla mężczyzn" napisana do spółki przez Twardocha i Bociąga jest po prostu GENIALNA. Dowód poniżej:
Zatem hmmm... Książka niekoniecznie jest dla mężczyzn, ale babkom polecam GORĄCO :D
To tyle jeśli chodzi o książki.
Przejdźmy gładko do wspomnianego w tytule nienjeszego posta ogródka.
Oto ogródek przydomowy w wersji mini, specjalnie dla mieszkańców uroczych osiedli na warszawskich Młocinach:
Rzodkiewka zaczyna powoli zaczyna pokazywać charakterek:
Mięta i czosnek:
Oraz bohater dzisiejszego odcinak: warzywno-ziołowy gródek, czyli rukola, szczypiorek, bazylia i melisa, które świetnie się czują w dużej donicy z Ikea.
To naprawdę luksus móc wyskoczyć po świeży szczypiorek do ogródka, nawet jeśli ten ogródek mieści się na balkonie:-)
I niebieska ściana. Niezbędna, żeby zasłonić się choć trochę przed sąsiadami i móc bezkarnie wyjść na własny balkon niekompletnie ubranym:
No i wreszcie coś wyrosło z cebulek, które posadziłam kilka tygodni temu. A już straciłam nadzieję:
Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wyjść z kocykiem na balkon, położyć się na leżaku i mieć wszystko w dupie.
I przy okazji, korci mnie, żeby przeprowadzić mała ankietę:-) A zatem:
CO LUBICIE ROBIĆ NA BALKONIE?
Mile widziane również odpowiedzi niecenzuralne:-)
Pa!




