Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

niedzielna nuda oraz przydomowy ogródek w wersji mini

Dzisiaj większość dnia minęła mi tak:


"Sztuka życia dla mężczyzn" napisana do spółki przez Twardocha i Bociąga jest po prostu GENIALNA. Dowód poniżej:


Zatem hmmm... Książka niekoniecznie jest dla mężczyzn, ale babkom polecam GORĄCO :D
To tyle jeśli chodzi o książki. 
Przejdźmy gładko do wspomnianego w tytule nienjeszego posta ogródka. 
Oto ogródek przydomowy w wersji mini, specjalnie dla mieszkańców uroczych osiedli na warszawskich Młocinach:

Rzodkiewka zaczyna powoli zaczyna pokazywać charakterek:


Mięta i czosnek:


Oraz bohater dzisiejszego odcinak: warzywno-ziołowy gródek, czyli rukola, szczypiorek, bazylia i melisa, które świetnie się czują w dużej donicy z Ikea.
To naprawdę luksus móc wyskoczyć po świeży szczypiorek do ogródka, nawet jeśli ten ogródek mieści się na balkonie:-)



I niebieska ściana. Niezbędna, żeby zasłonić się choć trochę przed sąsiadami i móc bezkarnie wyjść na własny balkon niekompletnie ubranym:



No i wreszcie coś wyrosło z cebulek, które posadziłam kilka tygodni temu. A już straciłam nadzieję:


Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wyjść z kocykiem na balkon, położyć się na leżaku i mieć wszystko w dupie. 
I przy okazji, korci mnie, żeby przeprowadzić mała ankietę:-) A zatem:
CO LUBICIE ROBIĆ NA BALKONIE?
Mile widziane również odpowiedzi niecenzuralne:-)
Pa!




środa, 19 października 2011

Dywagacje balkonowe - czyli rozmowy Pasji z Rozumem

Niedługo (mam nadzieję) będę miała balkon. Balkon o metrażu większym niż metr na metr, w dodatku nie wychodzący (na razie) na najbardziej ruchliwą z możliwych ulicę. Balkon, który już widziałam, ba! na którym stałam i z którego wyglądałam. Wiem zatem, na co się decyduję. Wszystko byłoby piękne niczym baśń o kopciuszku gdyby nie fakt, że będzie on różowy (tak tak, Szanowny Czytelniku, dobrze widzisz. RÓŻOWY). No comment.
A w zasadzie comment. Bo dlaczego? Nie można było wybrać innego koloru płytek na balkonową podłogę?! No bo jak to różowe?! A co to ja jestem, landrynkowa księżniczka? A jak mieszkanie kupi tam singiel płci męskiej, to on też na tym różowym balkonie...? Co on tam będzie robił? Pelargonie sadził?!
Takie i inne pytania zaczęły mościć się w mojej przepracowanej główce aż nagle pojawiła się TA myśl. A może by tak... Skuć te płytki?
- Wiem! Skujemy te płytki! - powiedziała radośnie Pasja.
- Weź daj spokój, przecież to NOWE płytki są - odparł wielce rozumny Rozum.
- Nowe nie nowe, one są RÓŻOWE!!! - Pasja nie daje za wygraną - Poza tym, zamiast tego szkaradztwa położymy piękne egzotyczne drewno, wszędzie będą kwiaty w takich wieeelkich donicach i pnące rośliny i My, prężące swe powabne ciało na pięknym (drewnianym of kors) leżaku a P. (z nagim torsem - wtrącona uwaga autorki) będzie nam przynosił drinki z palemką!!!
 - Ale drewno jest drogie, będzie gniło, poza tym te płytki są NOWE przecież, co z tego, że różowe. Się postawi jakąś różową doniczkę i będzie grało! - Krzyczy radośnie Rozum.
Tu następuje brutalna scena (litościwie jej nie opiszę, żeby Szanownym Czytelnikom nie psuć jakże pięknej środy) mordu na Rozumie, poprzedzona kilkoma kopniakami wymierzonymi w Rozumowy tyłek.
Zatem postanowione. Musimy jeszcze tylko przekonać P.
A balkon (po skuciu RÓŻOWYCH NOWYCH płytek) będzie wyglądał tak: