No ale do rzeczy. Dwa tygodnie temu postanowiłam napisać o dzewczynach. A może bardziej o tym, jak wyglądają normalne dziewczyny, bo wszędzie po oczach biją te chudziutkie, malutkie patykowate i zaczynało mi się powoli wydawać, że istnieje tylko jeden rodzaj kobiet. I wpadłam w przerażenie. Takiej traumy leciutkiej się nabawiłam, bo w sieci można znaleźć tylko dwa i do tego skrajne: anorektyczki i te chorobliwie wręcz otyłe. A co z normalnością do cholery???
Co z kobietami, które ważą tyle, ile ważyć powinny, mają idealne BMI a przy tym piękne, kobiece kształty, czyli (na wypedek, gdyby ktoś zapomniał już co odróżnia kobietę od mężczyzny) niedoceniane dzisiaj biodra i piersi? One nie istnieją. Dwa tygodnie zajęło mi zgromadzenie kilku zdjęć przedstawiających takie własnie dziewczyny i wszystkie one były opisane jako "curvy" (okrągła), plus size (tego chyba nie trzeba tłumaczyć", albo "full figure" (pełna figura). CZY KTOŚ MOŻE MI TO WYJAŚNIĆ?!
Zresztą, sami zobaczcie, co w dzisiejszym świecie znaczy być grubą dziewczyną:
zdjęcia: pinterest.com
Reszta zdjęć na domowym pintereście, czyli tutaj.
Pa!









