czwartek, 28 sierpnia 2014

zbliżenia


Nie umiem robić zdjęć. Nie znam się na tych wszystkich technicznych parametrach, nie mam porządnego aparatu, nie ustawiam światła ani kompozycji. Nasz dom fotografuję zawsze w biegu, najczęściej rano, pięć minut przed wyjściem do pracy, kiedy dzienne światło wpada przez okna. Właściwie cała moja wiedza o fotografii ogranicza się do jednej zasady: naturalne światło - OK, żarówki - nie OK.
Teoretycznie wiem, że trzeba troszkę oszukać, ulepszyć rzeczywistość. Coś poprzestawiać, zebrać szpargały, ustawić wazon z kwiatami (dziwnym trafem wszystkie blogerki zawsze mają świeże kwiaty w domu) albo dodać kompozycję ze starannie wybranych albumów o modzie i wnętrzach (najlepiej na stoliku kawowym).
Na moich zdjęciach, nasz dom jest dokładnie taki, jaki jest. Trudno.






Pa!




10 komentarzy:

  1. pięknie jest! I tak ma być:) Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:-) zaczynam doceniać niedoskonałość, pęd do doskonałości na dłuższą metę bywa męczący:-)

      Usuń
    2. coś mi szwankuje blogger soattnio i ucięło mi pół zdania;) Pozdrawiam Cię serdecznie :*

      Usuń
  2. No coś Ty! Fajnie u Ciebie jest! :) Prawdziwie...i za to lubię Cię odwiedzać.:)
    Tak szczerze, ja też nie mam pojęcia o fotografii, tzn. pojęcie może mam w sensie docenienia czegoś dobrego, ale sama nie potrafię, nie mam czasu, nie mam sprzętu, ale podejrzewam że tzw. "iskry" u mnie brak, bo znam takich którzy polaroidem lub telefonem tworzą magię...
    Na prawdę, dla mnie Twoje fotografie coś interesującego mają.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanna dziękuję! Ten wpis nie miał być pesymistyczny, chociaż teraz jak go czytam, to faktycznie, troszkę tak brzmi;)
      Chodziło mi raczej o to, że okrzepłam nieco w swojej wnętrzarskiej pasji i nie mam już potrzeby idealizowania swojego domu, pozwalam sobie na niedoskonałość. I to mi przyniosło ulgę. Dzięki rtemu mam więcej luzu, nie boję sie eksperymentować:-) Pozdrawiam Cię i cieszę się, że do mnie zaglądasz!

      Usuń
  3. To o czym piszesz, to chyba w ogóle dwie różne "filozofie". Niektórzy lubią po prostu wcielać się w rolę fotografów, a to wymaga właśnie czasem niewielkiego przemeblowania czy dopasowania dekoracji. Robienie takich "wystylizowanych" zdjęć to zabawa sama w sobie. Wiem po sobie, (chociaż jaki tam ze mnie fotograf, bardzo początkujący delikatnie mówiąc!), że nowe zdjęcia wymagają sporo pracy i motywują do wymyślania nowych aranżacji, które jednak wcale nie znikają wraz z opublikowaniem zdjęć, a wręcz przeciwnie! Natomiast takie zdjęcia pstrykane w trybie "reportażowym" mają także swój urok i potrafią być równie (lub bardziej!) inspirujące. Poza tym nie bądź dla siebie i swoich fotografii taka surowa:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maura, jest dokładnie tak, jak piszesz:-) Nie chciałam deprecjonować artystycznych zdjęć, bo sama się nimi zachwycam. Chodziło mi bardziej o to, że ostatnio mam potrzebe pokazywania realnego życia, domu takiego, jakim on jest na co dzień. Bez upiększania.
      Serdecznie Cię pozdrawiam! K

      Usuń
  4. rozbawiłaś mnie tym tekstem o świeżych kwiatach, bo prawda jest taka, że ja zawsze jak chcę sobie kupić jakiś bukiet, to przypominam sobie, że dwa poprzednie jeszcze stoją w mieszkaniu i zwykle mają się jako tako :) Kurcze, chyba to lekkie wariactwo, ale u mnie faktycznie zwykle można spotkać świeże kwiaty.
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę niesamowicie łączysz różne materiały, wzory i dekoracje. jest dużo różnych elementów, ale wszystkie do siebie pasują i co więcej rewelacyjnie wyglądają. Nawet bez wazonu ze świeżymi kwiatami ;-)

    OdpowiedzUsuń