Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotel Chierowskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotel Chierowskiego. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2014

zaDOMowienie

Tak sobie myślę, że wprowadzanie się do nowego mieszkania jest jak początek związku - przez pierwsze kilka miesięcy analizujesz każde słowo i zastanawiasz nad każdym krokiem (oczywiście wtedy, kiedy akurat nie panikujesz, że on nie dzwoni), a przed randką przebierasz się sto razy itd. Z czasem jednak pojawia się poczucie pewności i, wraz z nim, przychodzi spokój.
Z naszym domem było dokładnie tak samo. Na początku setki analiz i egzystencjalnych pytań o płytki/fugi (uwielbiam fugi!)/podłogi, doprowadzanie do łez i ataków histerii pracowników marketów budowlanych oraz wieczne zmiany zdania i - co za tym idzie - wielokrotne wymiany czego-się-tylko-da), bieganie za każdym gościem ze szmatą i kupowanie hurtowych ilości dodatków po to tylko, żeby je za chwilę opchnąć na allegro.
I nagle przychodzi taki dzień, który przynosi ze sobą spokój. I zupełnie niespodziewanie człowiek się ZADOMAWIA. I zaczyna patrzeć na wszystkie niedociągnięcia i nieudane pomysły tak, jak patrzy się na wady ukochanej osoby. Nadal Cię wkurwiają, ale jakoś łatwiej z nimi żyć. No bo to w końcu miłość, nie?

 
Pa!

piątek, 11 kwietnia 2014

leniwość

Wiem, wiem - nie ma takiego słowa. Ale "lenistwo" jest jakoś negatywnie naładowane i nazywa raczej niepożądaną cechę niż filozofię życiową.
LENIWOŚĆ natomiast to zupełnie inna bajka! Leniwość, proszę państwa to sposób życia. Robienie rzeczy powoli i rozkoszowanie się nimi. Leżenie pod drzewem i obserwowanie nieba przez gałęzie i liście. Sączenie kawy łyk po łyku. Przeglądanie setny raz tej samej wnętrzarskiej gazety. Przypinanie inspirujących zdjęć na pintereście (nadal jestem nim zachwycona). Przeciąganie się w łóżku po raz setny po to, by odciągnąć moment ostatecznego przebudzenia. Gotowanie nowej potrawy zupełnie z głowy. Wygrzewanie się w promieniach słońca.
A idealne miejsce na leniwość w naszym domu to kąt w sypialni, gdzie stoi staruszek chierowski we wściekle limonkowym obiciu. Siedząc na nim można położyć nogi na łóżku, wystawić twarz do słońca i oddać się słodkiemu lenistwu:-)


Pa!


piątek, 22 czerwca 2012

vintage

Kocham!
Ale zanim do rzeczy, to mała dygresyjka. Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka A jak Allegro.
Allegro jest pełne skarbów. Niestety, jak to na allegro, wszystko drogie straszliwe. Wygląda na to, że dzisiaj wystarczy w opisie wyciągniętego z czeluści piwnicy stołu a'la wczesny gierek napisać słowo "design" i już możemy sobie rzucić cenę minimalną 200 zł. Ja oczywiście rozumiem, że vintage jest modny. Że meble na cienkich nóżkach, że mania odnawiania, że znawcy undergroundu z pogardą patrzą na tych reprezentujących opcję mainstreamową.
Ale, proszę państwa do cholery miejmy trochę oleju w głowie. Większość staroci widnieje na allegro jako "design". "kultowe meble z lat 50,60,70", "duńskie wzornictwo" itd, nawet jeśli z powyższymi nie mają nic wspólnego.
A ponieważ (niestety/na szczęście?) i ja należę do miłośników mebli vintage stałam się stałym bywalcem wszystkich możliwych platform, na których można kupić te cuda. Trzeba się niestety przekopać przez stosy meblościanek, połamanych krzeseł i powyciąganych ze strychów stolików pozjadanych przez mole, ale warto! Warto, bo (tataratam!!!!) kupiłam tam FOTEL 366 CHIEROWSKIEGO (!!!!!!!) w liczbie dwóch egzemplarzy:-) 
Jeden będzie szary (jasny), drugi żółty w odcieniu musztardy lub limonki - decyzja jeszcze nie zapadła.
Poniżej kilka pomysłów na renowację:



    
Nasza 40-metrowa przestrzeń życiowa będzie w szaro-żółta/szaro-limonkowa lub szaro-musztardowa:-)
Dokładnie w kolorach taj kanapy (której PRAGNĘ, ale nie mam na nią pieniędzy)